50 shapes of ameba

5.marca odbył się mój pierwszy w życiu wernisaż 🙂

Taki opis można było przeczytać na stronach Klubu:

Twórczość Haliny Bernackiej pokazuje amebę w zupełnie nowej odsłonie: jako pochwałę elastyczności, optymizmu i determinacji! Zmiennokształtna, ciekawska, z nibynóżkami eksplorującymi każdy kierunek 💥

Jej kolorowy świat „amebizmu” balansuje między abstrakcją a figuracją. Nasycone róże, turkusy, fiolety i oranże tworzą energetyczne napięcie. Technika haftu pętelkowego (punch needle) nadaje pracom haptyczną głębię, ameby zyskują puszyste, radosne wcielenie!

Natomiast kuratorka wystawy, Katarzyna Iwanio-Kozak przygotowała taki tekst:

Rzućmy okiem na świat pod mikroskopem! Bogactwo form i kolorów wprawia w osłupienie, a
wśród mnogości organizmów, które można zaobserwować w kropli wody znajdziemy również
amebę – reminiscencję z podręczników od biologii i potoczną metaforę życiowej
nieporadności.

Lepiej się jednak nie przyzwyczajać do takiej odsłony tego mikroorganizmu –
twórczość Haliny Bernackiej pozwala poznać amebę z zupełnie innej strony.

Ameba jest pochwałą życiowej elastyczności – zmiennokształtność daje jej mobilność,
możliwość eksploracji otoczenia i zdobywania pokarmu. Jest żywotna i ciekawska. Jej
nibynóżki wyciągają się w każdym możliwym i pożądanym kierunku. Przybiera nieskończoną
ilość kształtów, a jej witalna siła powinna być symbolem optymizmu, odwagi i determinacji w
dążeniu do celu.

Te wartości znajdują odzwierciedlenie w kolorowym świecie amebizmu Haliny Bernackiej. Jej
prace balansują między abstrakcją a uproszczoną figuracją. Nasycone róże, turkusy, fiolety,
oranże intensywnie kontrastują, budują w obrazach energetyczne, niemal kinestetyczne
napięcie. Wykorzystywana przez artystkę technika haftu pętelkowego (punch needle) ma też
walory przestrzenne i haptyczne. Ameby wyciągnięte spod mikroskopu i utrwalone na
tkaninie przestają być zimnym mikrobem i zyskują nowe, puchate wcielenie. Wysokość
splotu pokazuje kierunek ekspansji form – jedne kłębią się nad drugimi. Dzięki miękkiemu
medium i doborze barw dynamika kształtów traci pierwotny surwiwalowy charakter,
przywodząc na myśl radosną zabawę. W pracach artystki – bez względu na technikę –
znajdziemy dużo humoru i igrania konwencją, pochwały radosnej twórczości.
Znane porównanie do tego zaradnego stworzenia zdaje się być zupełnie nietrafione.

Być „życiową amebą” to nie obelga! To najlepszy komplement.

Dla mnie było to niesamowite przeżycie. Z jednej strony ogromna radość, że Klub pod kolumnami dostrzegł w amebach to COŚ, z drugiej stres. Wiadomo: co powiedzą inni, jak im się ameby spodobają. Ale wydaje mi się, że było ok – podobało mi się zaciekawienie na twarzach obserwatorów. To jak szukaliście powtarzalnych elementów, zależności między amebami. Niektórzy z Was pytali mnie czy mam swoją ulubioną amebę i która była pierwsza. Cześć amebb przywodziła Wam na myśl różne skojarzenia, szukaliście interpretacji. Może Was zaskoczę wszystkie wersje inerpretacji są właściwe. Dlatego, jeśli jeszcze nie widziałaś/eś tej wystawy, to koniecznie musisz odwiedzić Klub pod kolumnami (plac św. Macieja we Wrocławiu) i zabrać swoją wyobraźnię na wycieczkę 🙂

poniżej znajdziesz fotorelację. Zdjęcia zostały wykonane przez Wojtka Chrubasika